18 czerwca 2015 - Kazbek zdobyty!

Kiedy w lipcu ubiegłego roku na tarasie Bieszczadzkiej Koliby Łukasz z Karolem rzucili pomysł wspólnego wyjazdu do Gruzji i wejścia na Kazbek, Tomek od razu powiedział TAK, Pawła też nie trzeba było dwa razy namawiać i ekipa w trybie natychmiastowym była w komplecie. Termin odległy więc temat ustalony poszedł w zapomnienie.
W międzyczasie chłopaki przyjechali w Bieszczady poćwiczyć techniki wyciągania ze szczelin (zobacz) a każdy we własnym zakresie przygotowywał się kondycyjnie co by na pierwszym podejściu nie złapać zadyszki.

I tak nie wiadomo kiedy, siedzimy we czterech na lotnisku w Warszawie czekając na opóźniony samolot. W Tbilisi czekał na nas transport zorganizowany przez Hostel Villa Opera. Przemiłe miejsce, którego właścicielem jest Kuba, na stałe mieszkający w Tbilisi – polecamy. Po kilku godzinach jazdy meldujemy się w Kazbegi. Szybka kawka, przepak i objuczeni zaczynamy strome podejście pod klasztor Cminda Sameba.
Turyści, którzy taksówkami wjeżdżają pod kościółek patrzą na nas z politowaniem – po co wchodzić jak można wjechać??? A my jednak dzielnie górę zdobywamy od samej podstawy. Pod klasztorem na uroczej trawiastej łące rozbijamy namioty na pierwszy nocleg – wysokość 2160 m n.p.m. Późnym wieczorem Kolos ukazał nam cały swój majestat napawając nas optymizmem, jak się później okazało – różnie z tą jego dobrotliwością bywało.

Kolejnego dnia, jak rasowi „alpiniści” wyruszamy wcześnie rano po 11-tej. Po kilku godzinach podejścia zmieniamy plany i rozbijamy obóz przed samym lodowcem na wysokości 3020 m n.p.m. Tu poznajemy Aleksandra przewodnika z Władykaukazu, który zapewnia nas, że w czwartek będzie „lampa”. Jest dobrze, do czwartku mamy cztery dni na aklimatyzację.


Następny dzień to podejście pod Bethlemi Hut, potocznie zwane Stacją Meteo. Po przygotowaniu posiłku pozostało nam sporo czasu więc mając jedną tłustą i wypłowiałą talię kart, do późnego wieczora oddawaliśmy się rozkoszom hazardu. Spanie na 3690 m n.p.m.



Następny dzień przywitał nas błękitem nieba, co jednak nie skłoniło nas do szybkiego wyjścia. Tradycyjnie już koło 11-tej wyruszyliśmy w kierunku szczytu w celu zdobycia lepszej aklimatyzacji. Dołącza do nas sympatyczny Maksym z Białorusi delikatnie poirytowany lenistwem swoich kompanów. Już w parszywej mgle osiągamy wysokość 4500 m n.p.m. i wracamy do namiotów. Wieczorem postanawiamy przenieść obóz wyżej na plateau, żebyśmy nie musieli wstawać po nocach. Patrząc na poprzednie dni i godziny wyjścia – była w tym jakaś logika.

Następnego dnia przenosimy namioty na wysokość 4270 m n.p.m. Żmudne kopanie platformy, gotowanie, pogaduchy, śnieżna nawałnica, jaka szkoda, że karty zostały w Meteo.



Nazajutrz - o dziwo - udaje nam się wygrzebać ze śpiworów o piątej rano, szybka herbata, uprzęże na siebie i w drogę. Towarzyszy nam Maksym i para Polaków, którzy wyszli z Meteo kilka godzin wcześniej. Przy zerowej widoczności powoli pniemy się pod górę. Kierunek wyznaczamy za pomocą GPS-a. Mijamy schodzących Rosjan, którzy wyszli przed nami. Niestety ze względu na trudne warunki i brak orientacji nie udało się im wejść na szczyt. Krok za krokiem zdobywamy wysokość idąc trochę na „czuja”. GPS pokazuje wysokość coś koło 4900 m n.p.m. kiedy wchodzimy na ostrą śnieżną grań. Okazuje się, że jesteśmy za bardzo na prawo i musimy przetrawersować stromym stokiem do przełęczy. Zostało nam ostatnie podejście ścianką o znacznym nachyleniu, jakieś 100 metrów w pionie. Za chwilę ściskamy się szczęśliwi na szczycie, GPS pokazuje wysokość 5049 m n.p.m.
Radość zakłóca jednak kompletny brak widoczności. Nie ma co naiwnie czekać więc pstryknęliśmy pamiątkowe fotki, które w tej postaci można było zrobić równie dobrze we mgle na Caryńskiej. Zejście poszło w miarę sprawnie, już bez zbędnych trawersów, bezpośrednio z przełęczy w dół do śladu zapisanego podczas podejścia. Na chwilę pokazało się nam słońce i błękitne niebo. Poza tym cały atak szczytowy odbywał się w paskudnej pogodzie. Mgła i brak widoczności utrudniające orientację, wiatr, intensywny opad śniegu, zasypane, niewidoczne szczeliny, do których dwa razy „udało” nam się wpaść po pas. Miejscami nawiany, mało stabilny śnieg, który przy braku widoczności potęgował wrażenie zagrożenia lawinowego. Mimo to szczęśliwie i bez wielkich przygód dotarliśmy do obozu.
Po krótkim odpoczynku zwinęliśmy namioty i zaczęliśmy schodzić w kierunku Stacji Meteo. W tym czasie złośliwy szczyt przegonił chmury, w których był spowity od rana i zdawał się drwiącym wzrokiem spoglądać na nas mówiąc: „zapraszam raz jeszcze”. Mieliśmy zamiar zanocować pod lodowcem ale jak już to wcześniej bywało, przy sporym udziale kolegów z Białorusi zmieniliśmy plany i zostaliśmy przy Meteo.

Kolejny dzień to zejście do Kazbegi. Wróciliśmy do tradycji i w dół wyruszyliśmy koło południa. Tempo mieliśmy niezłe gdyż każdy marzył o tym aby na dole napić się czegoś dobrego zimnego. Po kilku godzinach siedzieliśmy na balkonie gościnnej kwatery wpatrując się w przepiękną sylwetkę góry Kazbek. Praktycznie każdego dnia naszego pobytu w górach, Kazbek odsłaniał swe zaśnieżone oblicze w godzinach przedpołudniowych. Tak też celowaliśmy aby być na szczycie a On zrobił nam psikusa i poczekał aż z niego zejdziemy. Następnego dnia siedząc na tarasie odpoczywając pławiliśmy się w błogim lenistwie pomstując na kaprysy górskiej aury.

Zdobycie szczytu nie nastręcza praktycznie żadnych trudności technicznych. Trzeba jednak pamiętać, że jest to znaczna wysokość i planując wejście należy zadbać o odpowiednią kondycję i aklimatyzację. Głównym niebezpieczeństwem są szczeliny i zmieniająca się jak w kalejdoskopie pogoda. Posiadanie odpowiedniego sprzętu oraz podstawowych umiejętności i wiedzy na temat asekuracji, wychodzenia lub wyciągania  ze szczeliny może nas uchronić przed utratą życia. Nie można góry lekceważyć i trzeba mieć świadomość, że pomóc w pierwszej kolejności musimy sobie sami.

 
Na koniec chcielibyśmy serdecznie podziękować firmom, które zechciały wesprzeć nasze zmagania w górach Kaukazu, a są to:













 
Dziękujemy również hosteleom: Hostel Villa Opera w Tbilisi oraz Hostel Kutaisi by Kote w Kutaisi za pomoc przy organizacji wyprawy.
 
Zapraszamy do obejrzenia poniższej galerii zdjęć z naszej wyprawy, pod każdym ze zdjęć umieściliśmy też krótki opis.
Jedziemy w góry Gruzińską Drogą Wojenną (GDW)
Gruzińska Droga Wojenna
Gruzińska Droga Wojenna, mimo tego że jest to droga międzynarodowa czasami wygląda właśnie tak
Widoki z GDW
Gruzińska Droga Wojenna
GDW i Pomnik przyjaźni radziecko-gruzińskiej
Gruzińska Droga Wojenna
Widoki z GDW
Kazbegi - widok na klasztor Cminda Sameba i Kazbek skryty w chmurach
Połowa drogi do klasztoru Cminda Sameba
Taksówka wioząca turystów do klasztoru
Jesteśmy pod klasztorem - pierwszy posiłek w górach
Jako schronienie w czasie posiłku posłużył nam nieukończony jeszcze budynek przyklasztorny
Pierwszy posiłek w górach
Rozbijamy pierwszy obóz
Pierwszy nocleg w górach
Klasztor Cminda Sameba
Kolejny dzien - powoli szykujemy się do drogi
Nasz sponsor - www.obrobkaszkla.pl
Składamy pierwszy obóz
Składamy pierwszy obóz
Nasz sponsor - www.stmsolutions.pl
Składamy pierwszy obóz
Składamy pierwszy obóz
Docieramy do siodła Arsha Pass skąd widać już lodowiec i miejsce gdzie rozbijemy drugi obóz
W oddali, po lewej stronie wąwozu do którego spływa lodowiec Gergeti widać malutkie kolorowe kropki, to namioty w drugim obozie
Od obozu dzieli nas już tylko rzeka
Okolice drugiego obozu
Obóz nr 2
Rzeka przed drugim obozem
Na rzece było sporo mostów śnieżnych więc przejście przez nią nie sprawiało żadnych problemów. W drodze powrotnej kiedy śniegu już nie było trzeba było trochę pokombinować
Obóz nr 2
Obóz nr 2 z odsłoniętym jak co rano Kazbekiem
Widok w stronę Kazbegi i Gruzińskiej Drogi Wojennej
Obóz nr 2 i nasz cel w tle
Obóz nr 2 z Kazbekiem w tle
Obóz nr 2 z Kazbekiem w tle
Obóz nr 2 z Kazbekiem w tle
Robimy śniadanie
Droga z obozu drugiego do Stacji Meteo i jęzor lodowca Gergeti
Zakłaadmy raki przed wejściem na lodowiec
Przygotowania do wejścia na lodowiec
Lodowiec Gergeti
Miejsce naszego trzeciego obozu - okolice Stacji Meteo
Obóz nr 3 i Stacja Meteo - Bethlemi Hut
Stacja Meteo - Bethlemi Hut
Stacja Meteo - Bethlemi Hut
Stacja Meteo - Bethlemi Hut
Chyba jedyne miejsce w okolicach stacji i w ogóle w drodze na Kazbek gdzie był zasięg
Nasze dwa żółte namioty na górce przy Meteo
Meteo i po prawej stronie we mgle nasze namioty
Pierwszy wieczór pod Meteo
Pierwszy wieczór pod Meteo
Gruzińska flaga przy Stacji Meteo
Nasze namioty zniknęły we mgle
Słoneczny ranek pod Meteo i widok na lodowiec Gergeti
Szczeliny
Widok z naszych namiotów w trzecim obozie
Widok z naszych namiotów w trzecim obozie
Widok z naszych namiotów w trzecim obozie - Kazbek schowany pod chmurą
Obóz nr 3 a nad namiotem Kazbek zakryty chmurą
Nasze namioty przy Meteo
Pole namiotowe przy Stacji Meteo
Widok z naszych namiotów w trzecim obozie
Obóz, Stacja Meteo i lodowiec Gergeti
Szykujemy się do wyjścia aklimatyzacyjnego
Obóz nr 3
Wyjście aklimatyzacyjne i miejsce gdzie następnego dnia przeniesiemy nasz obóz
Nawisy lodowe w okolicach 4300 m n.p.m.
Wyjście aklimatyzacyjne - wracamy do Meteo
Wyjście aklimatyzacyjne - wracamy do Meteo
Szczelina
Powrót do Meteo i pies który towarzyszył nam prawie cały dzień
Gdzieś w okolicach 4000 m n.p.m.
Ściana z której cały czas sypały się kamienie, szczególnie kiedy zza chmur wyszło słońce
Powrót do Stacji Meteo
Powrót do Stacji Meteo, lodowiec Gergeti
Powrót do Stacji Meteo
Ściana z sypiącymi się kamieniami
Powrót do Stacji Meteo
Powrót do Stacji Meteo
Powrót do Stacji Meteo
Powrót do Stacji Meteo
Nawisy śnieżne przy lodowcu
Powrót po aklimatyzacji, w oddali widać już Stację Meteo
Zbliżamy się do Meteo
Lodowiec Gergeti
Pole szczelin na lodowcu
Jesteśmy przy Stacji Meteo
Przygotowania do drugiego noclegu pod Meteo
Kolejny pogodny poranek pod Stacją Meteo
Nasz sponsor - www.aquer.pl
Kolejny pogodny poranek pod Stacją Meteo - Kazbek cały schowany pod chmurą
Przenosimy obóz na 4270 m n.p.m.
W drodze do czwartego obozu
W drodze do czwartego obozu
Widoki w drodze do czwartego obozu
W drodze do czwartego obozu
I znowu jesteśmy przed sypiącą kamieniami ścianą. Przed nami grupa Rosjan
W drodze do czwartego obozu
Rozkładamy obóz nr 4 - okopujemy pierwszy namiot
Rozkładamy obóz nr 4 - okopujemy pierwszy namiot
Rozkładamy obóz nr 4 - okopujemy pierwszy namiot
Rozkładamy obóz nr 4 - okopujemy pierwszy namiot
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4
Rozkładamy obóz nr 4 - pierwszy namiot na miejscu
Rozpoczynamy okopywanie drugiego namiotu
Rozkładamy obóz nr 4
Obóz na 4270 m n.p.m. prawie gotowy
Gotujemy herbatę
Wieczór na 4270 m n.p.m.
Wieczór na 4270 m n.p.m.
Wieczór na 4270 m n.p.m.
18 czerwca 2015 - jesteśmy na szczycie Kazbeka
18 czerwca 2015 - Kazbek
18 czerwca 2015 - Kazbek
Nasz sponsor - www.obrobkaszkla.pl
Nasz sponsor - www.cadilak.pl
Nasz sponsor - www.aquer.pl
Nasz sponsor - www.stmsolutions.pl
Szczyt Kazbeka - porządkujemy sprzęt i ruszamy na dół
Szczyt Kazbeka - porządkujemy sprzęt i ruszamy na dół
Szczyt Kazbeka - porządkujemy sprzęt i ruszamy na dół
Po zejściu ze szczytu, kiedy zbliżaliśmy się do obozu pogoda się poprawiła
Piramidki utworzone z lodowca, a pod nimi szczelina
 Dochodzimy do czwartego obozu
Zbliżamy się do obozu nr 4 a nad nami świeci słońce
Zbliżamy się do obozu nr 4 w dole widać nasze dwa małe namioty
Ostatnie zdjęcia przed dojściem do obozu
Nasza prawie cała ekipa którą weszliśmy tego dnia na Kazbek. Dołączył do nas Maksym z Białorusi i dwójka Polaków
Dochodzimy do namiotów
W nocy trochę przysypało nam namioty
Nasz sponsor - www.aquer.pl
Nasz sponsor - www.stmsolutions.pl
Nasz sponsor - www.cadilak.pl
Nasz sponsor - www.obrobkaszkla.pl
Pakujemy wszystko i szykujemy się do drogi powrotnej do Meteo
Powoli składamy cały obóz
Składamy obóz nr 4
Składamy obóz nr 4
Ostatnie spojrzenie na lodowe nawisy w pobliżu obozu i ruszamy na dół
Po dotarciu do Meteo Kazbek był już pięknie odsłonięty
Lodowiec Gergeti wieczorową porą
Wieczór pod Meteo
Wieczór pod Meteo
Wieczór pod Meteo a po lewej Kazbek w całej okazałości
Ostatnia kolacja w Stacji Meteo
Nasz sponsor - www.cadilak.pl
Ostatni dzień w górach, piękny słoneczny poranek i pięknie odsłonięty Kazbek
Ostatni posiłek w górach
Kuchnia w Stacji Meteo
Kuchnia w Stacji Meteo
Ujęcie wody pod Stacją Meteo, takich ujęć jest w pobliżu stacji kilka, nie wszystkie działały
Kawka, herbatka i w drogę
Korytarz w Meteo
Jeden z pokoi w Stacji Meteo
Ostatnie spojrzenie na lodowiec z góry - za chwilę będziemy po nim maszerować
Przygotowania do zejścia do Kazbegi - Kazbek pięknie odsłonięty
Gotowi do drogi na dół
Jesteśmy na dole w Kazbegi - widok z tarasu w naszym hostelu
Widok z tarasu w naszym hostelu
Widok z tarasu w naszym hostelu
Widok z tarasu w naszym hostelu

Pytania i komentarze